AKTUALNOŚCI ][ KĄCIK ADOPCYJNY ][ ZWIERZAKI ADOPTOWANE ][ AZYL ][ MIESZKAŃCY AZYLU ][ PANI IRENA I PRZYJACIELE ][ FUNDACJA ŚW FRANCISZKA ]
POTRZEBNA POMOC ][ GALERIA ZDJĘĆ ][ PODZIĘKOWANIA ][ ZGUBIONO - ZNALEZIONO ][ WIRTUALNE ADOPCJE ][ KONTAKT ]



CIĘŻKIE CHWILE AZYLU ....

02-03-2010
Dzięki Państwa pomocy i dobremu sercu udało się nam spłacić część ogromnych rachunków za dogrzewanie pomieszczeń. Obecne zadłużenie Azylu za prąd i gaz to ok. 4.000,00 zł. Będziemy wdzięczni za Państwa pomoc w spłacie zaległych rachunków.

Azyl utrzymuje się wyłącznie dzięki dobroci Państwa serc i to dzięki Państwa pomocy może cały czas ratować potrzebujące zwierzęta.

Dane do wpłaty:
Fundacja Św. Franciszka "Pomóż zwierzętom - naszym małym braciom"
Numer konta bankowego:
38 10600076 00004048 30197758
(SWIFT: BPHKPLPK, IBAN: PL 38 10600076 00004048 30197758) „Darowizna na rzecz fundacji"


SAJMONEK


Witam,
Misio vel Sajmonek pozdrawia i informuje, że jest mu dobrze w nowym domku. Jast głaskany i drapany za uszkami więc często mruczy z zadowoleniem. Dostał od państwa speckarmę w saszetkach więc na menu też nie narzeka. Na początku marca jedzie na Białobrzeską na przegląd kota. Ma też swój własny fotel na którym kocha sobie podsypiać. Przesyła fotkę. Swój stary koszyk obsiusiał kilka razy dając tym wyraz swojej do niego niechęci. Pani wyniosła koszyk na balkon i skończyło się siusianie. W miejscu koszyka leży kocie posłanko, na którym kotek często poleguje i ani mu w kociej główce żeby je obsiusiać.
Sajmonek pozdrawia i będzie w kontakcie.
W imieniu kotka Beata
Aktualizacja 10-08-2009:
"Kochana Pani Ireno,
To ja, Sajmonek. Kiedyś nazywałem się Misio ale to było strasznie dawno temu. Teraz mam dużo imion. Pan mówi na mnie Mój Maluszek (!!) albo Moje Czarniutkie. A Pani mówi, że jestem Jej Kocią Żabką i codziennie jak wraca z polowania to czesze mnie szczoteczką i głaszcze, a potem daje mi pół kociej kiełbaski. Pyszne są. Chciałem Pani powiedzieć, że nie musi się Pani o mnie martwić. Dobrze mi w nowym domu. Chyba mnie tu kochają. Nie myślałem że ja też jeszcze kogoś pokocham. Bałem się że znowu mnie oddadzą. Ale moi Nowi Państwo cały czas mi powtarzają że nie zrobią tego za wszystkie pieniądze świata, że jestem tylko ich i że już zawsze będę z nimi. I ja im wierzę Pani Ireno i oni to wiedzą, bo tak na nich patrzę, że mogą to wyczytać z moich kocich oczu. Często jeżdżę z Państwem do naszego drugiego domku na Mazury. Pan powiedział, że nie będę jeździł w pudełku więc siedzę u Pani na kolanach i rozglądam się dookoła. W Warszawie mamy balkon i czasami wychodzę sobie i wygrzewam się na słoneczku. A na wsi jest weranda i trawka rośnie dookoła. Jadłem już raz trawkę. Ale była dobra. Wie Pani pewnie że mam jakiegoś guza na boku. W sprawie tego guza Państwo zabrali mnie na Białobrzeską i tam mnie kłuli i nie było to miłe. I wszyscy mnie oglądali i mówili, że jestem Big Cat ale ładny i że powinienem się nazywać Lucky. A potem Pani dwa dni była smutna aż zadzwonił Pan Doktor i powiedział żeby ODCZEPIĆ SIĘ OD KOTA! To miało niby znaczyć że jestem zdrowy. Mówię Pani ale mnie wycałowała! Nie lubię tego ale nie protestowałem. Widać potrzebowała tego całowania a ja byłem pod ręką. Załączam parę zdjęć żeby Pani mnie nie zapomniała. Niestety schudłem tylko kilogram a apetyt niezmiennie mi dopisuje. To do następnego maila Pani Ireno. Pozdrawiam"

Aktualizacja 04-03-2010
"Kochana Pani Ireno,
To ja, Sajmonek. Pamięta mnie Pani jeszcze ? Pewnie tak, bo takie dorodne kotki jak ja rzadko goszczą w Azylu. Cały czas jestem dorodny, prawdę mówiąc nic nie schudłem. Ale jestem zdrowy i szczęśliwy. Miałem nawet urodziny ! Pierwsze ! Pani powiedziała, że trzeba uczcić to, że minął już cały rok odkąd dołączyłem do rodziny. I jeszcze powiedziała, że to jest tak jakbym narodził się na nowo. W prezencie dostałem pyszny koci pasztecik tylko nie wiem po co była ta świeczka. Na gwiazdkę też dostałem prezent, podobno zasłużyłem bo byłem grzecznym kotkiem. Tak po prawdzie to z tą grzecznością różnie bywa, zdarzyło mi się parę razy nasiusiać na kołdrę, bo tylko w ten sposób mogłem zamanifestować swoje niezadowolenie. Zawsze potem bardzo się wstydziłem, zwłaszcza, że pani robiła mi wymówki. Ale nigdy mnie nie uderzyła, ani pan też nie. Dobrze mi bardzo Pani Ireno, jestem szczęśliwym kotkiem i często głośno mruczę. Chciałem żeby Pani o tym wiedziała.
Pozdrawiam,
Sajmonek"



Dawna SIEROTKA

28-02-2010
Witamy,
Przesyłamy kilka zdjęć adoptowanej tuż przed Sylwestrem 2009/2010 koteczki „Sieroty”.
Pozdrawiamy,
Joanna i Rafał


LILITH

22-02-2010
Adoptowana 6 lutego 2010 r. koteczka charakteryzowała się tym, że niedowidziała. Od razu w poniedziałek odwiedziliśmy przychodnie okulistyczną dla zwierząt i niestety, okazało się, że na ten moment naprawdę nie można nic zrobić. Dostaliśmy krople do oczu, które działają prewencyjnie i mamy pilnować, czy stan oczu się nie pogarsza. Lilith jest bardzo radosną, żywiołową kicią, która ma apetyt i wspaniale daje sobie radę. Mimo bardzo słabego wzroku potrafi bez problemu znaleźć miseczkę, kuwetę i swój ukochany drapak, na którym odstawia prawdziwe cyrkowe akrobacje. Dość szybko opanowała wchodzenie i zeskakiwanie z sofy. Wczoraj natomiast odkryła, że można wchodzić i schodzić ze schodów. Uwielbia tez gonić naszego starego kocura Ełoka, ale ten na razie woli przed nią uciekać na parapet, na który biedaczka nie potrafi wskoczyć. Ogólnie, jest naszym cudownym skarbem, który daje mnóstwo radości i nie oddałabym jej nikomu za żadne skarby świata.
Ola


MISIACZEK

18-02-2010
"W pozycji stojącej na razie nie udało mi się zrobić mu zdjęcia, bo nie jest w stanie ustać chwilę bez ruchu ;)
Pozdrawiam, K.C."


ZUZIA

12-02-2010
Oto zdjęcia kici, którą zabrałam do swego domu z kącika adopcyjnego w Arkadii dnia 28.11.2009. Kicia dostała imię Zuzia, miała wówczas 5 m-cy. Jest u mnie już ponad dwa miesiące, rośnie, jest coraz większa :-) Pierwszego dnia, gdy przybyłyśmy do domu, kicia od razu obejrzała całe mieszkanie i ku mojemu zachwytowi po 10 minutach bytności w domu odnalazła kuwetkę i załatwiła tam pięknie swoją potrzebę :-) Sama ją znalazła :-) Tego dnia kicia po prostu na każdym kroku okazywałą swoje szczęście, że znalazła nowy dom. Przytulaniom, lizaniu Pani po twarzy nie było końca jeszcze przez kilka dni :-) Zuzia jest ogromna przytulaczką, pięknie bawi się swoimi zabawkami. Sypia oczywiście najchętniej na dużym łóżku swojej pani w dzień, a w nocy przytula się jak małe dziecko :-)
Mirosława


SYJAMEK

12-02-2010
Chcemy z radością poinformować że kotek zabrany z Azylu pod koniec września 2009 ma się świetnie i jest "naszym oczkiem w głowie". Syjamek został zabrany ze skarpy przy trasie łazienkowskiej razem z matką, przeżył jako jedyny z rodzeństwa w tak trudnych warunkach. Przez prawie dwa miesiące zmagał się z chorobą, ale dzięki nieocenionemu wsparciu pani Ireny udało się go wyleczyć. Teraz biega radośnie razem z resztą naszej kociej gromadki, od razu zaskarbił sobie ich sympatię. Nie ma chyba niczego bardziej radosnego dla naszych oczu niż widok rozbawionego i szczęśliwego Syjamka, który z dnia na dzień staje się coraz piękniejszy. Cieszymy się że mogliśmy dać mu szansę na lepsze życie, w ciepłym kochającym domu, wśród kociego towarzystwa gdzie nigdy nie jest nudno. A on z każdym dniem zmienia nasze życie na bardziej wesołe i po prostu lepsze.
Pozdrawiamy serdecznie,
Klaudia i Piotrek


CZESTER aka CZESIEK

10-02-2010
Witamy serdecznie,
w dniu 6 lutego 2010 roku adoptowaliśmy ok. rocznego rudego kocura. Nie ukrywamy, że jadąc do Pani Ireny nie planowaliśmy adopcji. Chcieliśmy się rozejrzeć i zapisać się na adopcję za kilka tygodni jakiegoś małego kociaka. Jednak gdy razem z Panią Ireną szliśmy obejrzeć małe kociaki zobaczyliśmy Czestera (tak się właśnie teraz nazywa). Leżał rozwalony na biurowym stole wśród dokumentów i wydawał się tym wcale nie przejmować. Wystarczyło jedno spojrzenie i wiedzieliśmy już, że zrobimy wszystko co trzeba aby go adoptować. I tak też się stało. Zabraliśmy kocura do domu. Myśleliśmy, że będzie się bał. Ale było przeciwnie. Obejrzał mieszkanie, obwąchał każdy kąt i był już u siebie. To nas traktował jak gości :-) Czester śpi z nami w łóżku i jest ogromnym pieszczochem. Korzysta z kuwetki i uwielbia swoją czerwoną mychę do zabawy. Potrafi zacząć już o 5 rano zabawę przebiegając przez nasze łóżko :-) Nie da się go nie kochać. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że ubarwiliśmy jego życie a przy okazji on ubarwił nasze. Jeszcze raz bardzo dziękujemy Pani Irenie, że zaufała nam i pozwoliła zabrać pięknego, rudego pieszczocha do naszego domu.
Pozdrawiamy,
Basia i Michał z Pruszkowa


FILEMON

05-02-2010
Dnia 23 stycznia tego roku adoptowałam 5 miesięcznego kotka. Filemon (bo tak nazwałam kotka) mieszka ze mną i moim partnerem w mieszkaniu na Gocławiu. Jest naszą iskiereczką, dzięki której uśmiech nie znika z naszych twarzy:) Jest bardzo żywiołowy, kocha być przytulany i noszony na rękach. Uwielbia zabawy i spanie na parapecie. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam odmienić los jakiegoś kociaka, a przy okazji ubarwić nieco moje życie :-) Przesyłam zdjęcia Filemona, który z dnia na dzień staje się piękniejszym kotem z coraz to bardziej wyrazistą osobowością !
Pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości i powodzenia !
Agata


JADWINIA I MAURYCY
Kotki z Azylu mieszkają jak królowie w Wilanowie :-))

02-02-2010
"Droga Pani Ireno,
po pierwsze ogromne dzięki za wsparcie i podziw za wspaniałe poświęcenie! Przesyłam zdjęcia kociaków, które znalazły nowy ciepły dom na zawsze. Oby były zdrowe i zawsze tak wesołe i szczęśliwe jak teraz.
Życzę Pani dużo siły i powodzenia w tej wspaniałej misji !
Pozdrowienia !
Marek"


MACIUŚ

30-01-2010
Z radością informujemy, że kotek, uratowany jako jedyny ze swojej rodziny (jego matkę rozszarpały psy, a brata potrącił samochód) znalazł dom i kochających Opiekunów. Oto jego relacja ;-)
Witam,
mam na imię Maciuś i od tygodnia mieszkam na Targówku. Jestem miłym i wesołym domownikiem. Mam już swoje zabawki, którymi chętnie się bawię - a najbardziej piłeczkami. Dużo jem i rosnę :-) I chyba jest mi dobrze, bo głośno mruczę.
Przesyłam swoje zdjęcia i pozdrawiam :-)
Kot Maciuś


FILIP

Filip został zabrany z Azylu jako 3-miesięczny kocurek. Dotarł tam w koszyku z terenu SGGW wraz z mamą i rodzeństwem, jako osesek. Ufność do ludzi zawdzięcza wychowaniu przez p. Agnieszkę z Azylu, która ogarnęła to zwierzątko wyjątkowym uczuciem, dając mu tyle serca ile było to możliwe wśród tylu innych bezdomniaków. To wyjątkowy kocurek, wesoły, uwielbia zabawy z ludźmi, kocha się przytulać i spać na kolanach. Raz pokazana kuwetka została zaakceptowana natychmiast.
Jego po prostu nie da sie nie kochać ...
Pozdrawiamy wszystkie koty oraz personel,
Krysia i Andrzej ze Smoczej.


KORA

Kotka zwana Korą, zaadoptowana 31.12.09 w nowym domku.


MALWINKA

Witamy serdecznie w Nowym Roku !
19.12.09 adoptowaliśmy uroczą kicię, która znalazła schronienie w Państwa Kocim Azylu po narodzinach we wrześniu (chyba) w hipermarkecie Auchan. Kicia już pierwszego dnia, po ok.4 godzinach spędzonych w ukryciu pod półką z książkami, ochoczo bawiła się w "swoim" pokoju (chcąc zwierzątko spokojnie wprowadzić do nowych warunków, przygotowaliśmy jej miejsce w zamykanym przed psem i resztą domowników pokoju). Również jadła i piła normalnie oraz - ku naszej niezmiernej radości - z miejsca korzystała z kuwetki. Kiedy wchodziliśmy do niej, czasem chowała się pod półkę, a czasem domagała się głaskania i sama do nas podchodziła. Na drugi dzień samodzielnie zaczęła zwiedzać inne pomieszczenia, od czasu do czasu uciekając do swojego pokoju, gdzie czuła się wyraźnie bezpieczniej. Nasz pies - starszawa sunia - zachowała się wobec nowego członka rodziny idealnie, tzn. zupełnie obojętnie, choć kociczka nie zachowywała wobec niej dystansu. Malwinka - tak nazwał kociczkę mój mąż Piotr - od drugiego dnia traktowała nasz dom tak, jakby była w nim od zawsze. Jej ulubione miejsce to kanapa w centrum domu, która służy jej do spania (wiklinowego legowiska z poduszką nie uznała za warte uwagi) oraz mini pościgów, skoków i trampoliny w dalsze części pokoju np. na pobliski parapet. Pazurki szczęśliwie ćwiczy na drapaku oraz drewnie na opał, chętnie bawi się kocimi zabawkami, miewa często chwile szaleńczych pościgów po domu, "nakręca się" zwłaszcza w naszej obecności. Zdecydowanie lubi kontakt z człowiekiem i bardzo domaga się uwagi, uwielbia się przytulać do któregoś z nas i ciągle wkrada się nam do łóżka. Ostatnio coraz intensywniej zaczepia psa, ale myślę, że się znudzi, bo pies nie daje się wyprowadzić z równowagi. W okresie świąteczno-noworocznym, czyli przez bite 2 tygodnie byliśmy z nią cały czas w domu. W tym czasie zwierzątko sporo przybrało na wadze. Malwinka je bez opamiętania, jest jak mały krokodyl - nawet próbuje wyjadać psu z miski jego karmę. Dostaje suchy pokarm dla kociaków Puriny i już niemal "skasowała" 2 kilo, do tego w sumie całego gotowanego kurczaka i kilka saszetek Gourmet Perle. Lubi też kocią trawkę, którą ją wkrajamy do pokarmu oraz witaminizowane pasty odkłaczające. Weterynarz (jest pod stałą opieką weterynaryjną ze względu na finalizowany koci katar i świerzb) powiedział nam jednak, że powinna trochę przytyć, więc staramy się, aby miała cały czas pełną miseczkę. Chyba też urosła. W załączeniu kilka zdjęć.
Serdecznie pozdrawiamy,
Dorota i Piotr z Kolonii Gościeńczyce


MICKEY i MINNIE
znane wcześniej jako Kociaki Braci Franciszkanów

Mickey wyrośnie na typowego kocura, który chadza własnymi drogami. Jest bardziej niezależny, ale nie przeszkadza mu to jednak w wiecznym wygrzewaniu się na naszych kolanach, kiedy tylko są ‘wolne’ i okazywaniu swojego zadowolenia cudnym mruczeniem. Lubi skradać się do sypialni żeby schować się pod ciepłą kołdrę. Przychodzi kiedy go wołam po imieniu, a mruczeć zaczyna jak tylko zacznę z nim rozmawiać, jeszcze zanim go pogłaskam. Jest większy i silniejszy od swojej siostry, ale mniej zadziorny i bardziej ustępliwy. Lubi bawić się długopisami (długie przedmioty które może przesuwać łapkami). Ulubiona zabawka to przedłużona mechata mysz, z którą uprawia zapasy. Ponieważ ma brązowe znamię/plamkę na nosku, czasem mówimy na niego ‘gilek’. Minnie dla odmiany jest bardzo odważna i zawsze pierwsza rusza do akcji, na odkrywanie nowych terenów. Na przykład korytarza za naszymi drzwiami ;). Niedługo zacznie wpraszać się do sąsiadów J. Jest towarzyska i pierwsza do psot; to zazwyczaj ona wymyśla wspinaczki w nowe miejsca (jak czubek naszej yuki), wyciąga nowe przedmioty do zabawy (chusteczki, zakrętki od butelek, kamyki z doniczek) i nie absolutnie nie ustępuje bratu w walce, choć jest mniejsza. Lubi chwytanie przedmiotów w locie, często siada na najwyższej półce ich drapaka i czeka żeby jej rzucać zabawki do łapania. Mickey jest bardziej leniwy i mu się nie chce, woli poczekać aż upadnie ;). Minnie dużo ‘rozmawia’, często do nas pomiałkuje i nawołuje kiedy czegoś chce, a jej mruczenie kiedy jest zadowolona słychać aż w drugim pokoju. Lubi bawić się wisiorkiem, który mam na szyi. Ma obsesję na punkcie zlewu i puszczanej z kranu wody, o ile Mickey wody raczej unika o tyle ona swobodnie sobie do mokrego zlewu wskakuje i obserwuje bąbelki wody. Ulubiona zabawka to mechata kuleczka. Oba koty uwielbiają monitor komputera, zwłaszcza jeżeli kursor myszki jest ruchliwy; mogą siedzieć i wpatrywać się godzinami, od czasu do czasu próbując go upolować.
Są kochane i nie wyobrażamy sobie bez nich życia, choć sią z nami dopiero od 3 miesięcy.
Marta B.


SALMA

Witam,
suczka, którą adoptowaliśmy u Państwa ma na imię Salma. Zrobienie zdjęcia wymagało nie lada zachodu, gdyż Salma jest bardzo ruchliwa. Jest wesoła, akceptuje wszystkich. Mamy nadzieję, że czuje się u nas bardzo dobrze. Z dnia na dzień się zmienia. Niestety jak mały szczeniak psoci i czasem popuści ale to z wiekiem jej minie. Ciekawi jesteśmy czy za nią tęsknicie ? Pozdrawiamy serdecznie i załączamy zdjęcia, które udało nam się cudem zrobić.
Iwona


SZUSZU

Witam,
Przesyłamy zdjęcia nasze kochanej adoptowanej koteczki Szuszu. Razem z siostrą adoptowałyśmy Rudzielca która została przechrzczona na Szuszu w czasie wystawy w PKiN we wrześniu 2008. Nasze maleństwo jest już u nas prawie miesiąc, jest zdrowym pełnym życia kotkiem bez którego już nie wyobrażamy sobie życia. Jej ulubioną zabawką jest wędka zakończona pluszową kaczuszką, za nią biega jak szalona po całym pokoju i po wszystkich meblach. Po intensywnej zabawie, gdy straci już siły, przychodzi czas przytulania i tak głośnego mruczenia, że słychać w drugim pokoju :-) Mimo naszych początkowych obaw jest niesamowicie czystym kotkiem, który od razu zlokalizował kuwetę - na szczęście szybko zaopatrzyłyśmy się w krytą wersję, jak tylko odkryłyśmy, jak bardzo lubi w niej kopać. W załączeniu przesyłam kilka zdjęć - na ostatnim z nich wraz ze swoją nową, najlepszą przyjaciółką Malagą, która w tej chwili pozwala jej już na wszystko.
Pozdrawiam,
Magdalena

Aktualizacja 30-11-2009:
Witam,
Minął już ponad rok od czasu adopcji Szuszu. Ta wspaniała koteczka sprawiła, że zakochaliśmy się w kotach. Jest zdrowym, czystym i pełnym życia, teraz już półtora rocznym kotkiem. Na początku roku przeszła pomyślnie zabieg sterylizacji po którym szybko wróciła do siebie. Nadal jej najlepszą przyjaciółką jest sunia Malaga i Gabi kotka brytyjska niebieska, ale do jej królestwa (bo bez dwóch zdań to Szuszu rządzi w naszym domu) w wakacje dołączyło dwóch braci również brytyjczyków - biały Homer i kremowy Helios. Całe towarzystwo dogaduje się z sobą rewelacyjnie co dokumentują załączone zdjęcia.
Pozdrawiam,
Magdalena



FRANEK vel MALUCH
04-10-2009
Z radością informujemy, że Franek znalazł nowy dom. Poniżej jego zdjęcia "na nowych śmieciach" :-)



KIZIA i PYSIO

Wizyta w Azylu w listopadzie 2008 roku miała być dla mnie niespodzianką pomagającą podjąć decyzję o adopcji kociej sierotki po stracie poprzedniego kociego przyjaciela. Po kilku rozmowach, długich kwadransach głaskania i poznawania kocich smutków w opowieściach pani Ireny dostałam do rąk małą czarną kulkę. Przestraszony nosek natychmiast wtulił się w moją szyję zdobywający tym samym moje serce. Decyzja zapadła i to podwójnie. Ciemna-dymna koteczka, która tak błyskawicznie zaskarbiła sobie moją sympatię obecnie nosi imię Kizia. Zamieszkała z nami jako małe strachliwe kocię, a razem z nią wprowadził się do nas jej braciszek jasny-dymny, prychający dzikusek. Kociaki miały wydobrzeć i oswoić się z ludźmi po czym Pysio (takie imię dostał kocurek) miał znaleźć nowy dom. Po kilkunastu dniach jednak stało się jasne, że już go nie oddamy. Kizia i Pysio razem poznawali zakamarki domu, a kocim zabawom nie było końca. Maluchy szybko oswoiły się przeistaczając w najukochańsze, mruczące pieszczochy. Teraz jako 8 miesięczne podlotki choć już nie mieszczą się razem na kolanach wciąż są nierozłącznymi łobuziakami. Wychowywanie dwóch kociąt dostarcza bardzo dużo radości nie zwiększając ilości obowiązków, a dodatkowo tej dwójce nigdy nie jest smutno i samotnie gdy nas nie ma w domu. Dziękuję za ocalenie tej dwójki po to aby mogła wypełnić nasz dom kocim mruczeniem :)

Aktualizacja 17-11-2009:
Nasze kociaki właśnie obchodziły pierwsze urodziny :) Wydroślały i wyrosły ale nadal są uroczymi psotnikami. Decyzja o zatrzymaniu obojga była chyba najlepszą decyzją jaką mogliśmy podjąć. Kocięta spędzają razem bardzo wiele czasu a gdy tracą się z oczu pomiałkują aby być zawsze blisko siebie. Wspólnym kocim zabawom nie ma końca :) Na zdjęciu nasze roczne już "maluchy".


LAURA
15-11-2009


Witamy !
Chcieliśmy serdecznie podziękować za koteczkę (urodziła się u Braci Franciszkanów), którą mogliśmy adoptować 02-11-2009. Kicia nazywa się Laura i jest serdecznym towarzyszem zabaw naszego drugiego koteczka Stefana (znalezionego 4 tygodnie wcześniej na parkingu dla TIR’ów). Są w podobnym wieku dlatego są idealnymi partnerami do kocich figli i psotek.
Pozdrawiamy,
Ania i Robert



PIMPUŚ
03-11-2009


Obiecałam więc przesyłam zdjęcia burasa - ma teraz na imię Pimpuś. Tak nazwała go właścicielka czyli 10 letnia Weronika. Choć wydaje mi się, że to zbyt spokojne imię jak na charakterek Pimpusia.
Pimpuś:
- w 5 sekund po wypusczeniu z kontenera poczuł się jak i siebie w domu,
- w 30 sekund odnalazł bezbłędnie drogę do kuchni i wyczyścił miski pozostałych 2 kotów - (przypłacił to oczywiście rozwolnieniem),
- kolejne 30 sekund zajęło mu porozstawianie pozostałych kotów po kątach,
- 1 dzień zajęło mu wpadnięcie za łóżko - skąd nie mógł wyjść o własnych siłach - wydobyty wpadł kolejny raz i jeszcze raz, i jeszcze raz ...
- 2 dni zajęło mu wpadniecie za szafę - też nie mógł wyjść i też po wydobyciu próbował po raz kolejny,
- 1 dzień - znalezienie miejsca gdzie stoi kocia sucha karma. Na samym znalezieniu nie poprzestał - ale tym razem ja byłam szybsza. I tak w ogóle to bardzo mi się przy Pimpusiu wyostrza refleks choć muszę przyznać że jak śpi to jest rozkoszny ...
Pozdrawiam,
Monika



KOTEK TRIŁAPEK
15-10-2009


Na początku tego roku adoptowaliśmy z Azylu w Konstancinie Triłapka. Po przebytej chorobie wrócił do zdrowia, jest pełen sił, świetnie sobie radzi pomimo swoich trzech łapek, uwielbia zabawy z zaprzyjaźnioną bokserką oraz innymi kotami. Jest uwielbiany przez wszystkich domowników. Zdjęcia od nr 2 do 6 pochodzą z tegorocznych wakacji.
Dziękuję i pozdrawiam,
Magda.



23-09-2009:
Zamieszczamy poniższy list na dowód, że macierzyństwo nie wyklucza opieki nad kotem czy jego przygarnięcia. Chcemy się nim koniecznie podzielić gdyż często dzwonią do nas zaniepokojone przyszłe mamy z pytaniem, czy dotychczasowy koci domownik nie będzie stanowić zagrożenia dla dziecka i czy aby nie powinny pozbyć się futrzanego przyjaciela. Nic bardziej błędnego. Zdrowy, zadbany, niewychodzący kot nie jest źródłem chorób.

"Pani Ireno,
z ogromną radością pragniemy poinformować, że grafitowa Klara i biało-czarna Grażynka zadomowiły się u nas na dobre. Kotki adoptowaliśmy w lipcu tego roku. Najpierw zamieszkała z nami Klara, a potem wzięliśmy Grażynkę. Klara przez pierwsze 4 dni nie wychodziła zza wanny i nie można jej było namówić na jakiekolwiek jedzenie. Grażynka jak tylko przyjechała zaczęła zwiedzać mieszkanie i dzisiaj trudno namówić ją, aby nie spała w łóżku z naszym synkiem Danielem, więc na ogół śpi. Czasem udaje jej się wejść do łóżeczka naszego drugiego chłopca - 2 tygodniowego Piotrusia, na co nie pozwalamy, pomimo tego, że kotki są bardzo łagodne w stosunku do naszych dzieci. Klara nazywana jest Naszym Sfinksem i najczęściej chodzi swoimi drogami lub stacjonuje na głośniku komputera, stojącego na parapecie. Jest typowym kotem, niemniej jednak potrafi się przytulać kiedy ma na to ochotę.
Z tego widać, że kotki mają skrajnie różne charaktery. Cała nasza rodzina kocha je bardzo i nie wyobrażamy sobie bez nich naszego domu. Pozdrawiamy serdecznie panią Irenę oraz wszystkich pracowników i wolontariuszy schroniska.

Artur, Kasia,Daniel i Piotruś Szabowscy

P.S. Zdjęcia zamieścimy wkrótce."


Aktualizacja 05-10-2009:
Witam serdecznie,
Przesyłam obiecane zdjęcia naszych dziewczyn.
1. Gdy kotki były małe, to mieściły się w umywalce. Na sypialnię wybrały sobie łazienkę.
2. A to nasz Piotruś, przez rodzinę i przyjaciół zwany Milutkiem. Tu ma 2 dni.
3,4. Grażynka i Daniel postanowili się zdrzemnąć.
5. Grazynka w kuchni, to jej ulubione miejsce.
6. Na tym zdjęciu śpimy razem.
7. Danielek kocha Grażynkę z wzajemnością.
8.A to cała nasza rodzina w komplecie.

Pozdrawiamy panią Irenę, wszystkich pracowników i wolontariuszy,
Kasia, Artur, Danielek i Piotruś



INKA i MILKA
04-10-2009


Dzień dobry :)
Przesyłam kilka zdjęć dwóch cudownych koteczek, które zaadoptowałam na początku września. Inka i Milka miewają się świetnie i chyba już nie pamiętają, że kiedykolwiek mieszkały gdzie indziej niż z nami :) Ogromne podziękowania dla wolontariuszki Kariny, która tak wspaniale przygotowała kotki do adopcji :)
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna



KITKA

Dzień dobry,
w dniu 19.07.2008 adoptowaliśmy w "Kocim Azylu" śliczną, 2-5 miesięczną kotkę. Bardzo szybko zaaklimatyzowała się w nowym domu. Jest pełna energii i uwielbia się bawić. Poza tym uwielbia towarzystwo i nie rozstaje się z nami na krok. Jest czuściutką kotką pieszczoszką, która uwielbia przytulanie.
Pozdrawiam,
Jędrzej

Aktualizacja - październik 2008:
Witam ponownie,
miło mi poinformować, że Kitka (znana także jako Panna Migotka :-) jest zdrowa i szczęśliwa. Zamieściliśmy jej profil na cafeanimal.pl i korzystając z jej popularności (Kitka nie miała nic przeciwko ;-) pozwoliłem sobie umieścić w opisie link do Państwa strony. Piękno naszej Kitki doceniła nawet gazeta "Metro", która już dwukrotnie zamieściła jej zdjęcia w gazecie (wydanie z dnia 10 października 2008, strona 8 oraz z dnia 13 października 2008, strona 7) - w załączeniu skany z "Metra".
Pozdrawiam serdecznie,
Jędrzej
Aktualizacja - czerwiec 2009:
Witam,
Kitka przesyła pozdrowienia :-)
Koteczka przeszła udany zabieg sterylizacji, wróciła do zdrowia i pełni sił już po kilku dniach od zabiegu. Teraz wróciła do swoich ulubionych zajęć: rozrabiania i przytulania. W załączeniu przesyłamy kilka fotek. Zachęcam również do obejrzenia galerii zdjęć (wszystkie zdjęcia można pobrać i zapisać na dysk) pod adresem http://chomikuj.pl/jra/Galeria/Kitka.
Pozdrawiamy serdecznie,
Kitka i JR
Aktualizacja - październik 2009:
Witam,
Pragnę poinformować, że nasza Kitka zyskała nową „kumpelę” do zabaw. 9-tygodniową sunieczkę o imieniu Mamba. Musze przyznać, że jestem bardzo dumny z naszej Kitki. Dzielnie znosi wszystkie zaczepki malucha i na dodatek opiekuję się małym szczeniaczkiem (nie opuszcza Mambuni nawet na parę kroków). Poza tym zwierzaki świetnie się bawią razem, raz pies zaczepia kotkę, po chwili Kitka zaczepia szczeniaczka a gdy się zmęczą zabawą potrafią usnąć obok siebie. W tej sytuacji powiedzenie „żyć jak pies z kotem” nabiera nowego znaczenia i oznacza po prostu przyjaźń :)
Pozdrawiam,
Jędrzej


KOTKI
12-09-2009


"Pani Ireno,
Kotki, które wzięłam w sobotę są już zdrowe i mają się świetnie :-) Załączam kilka zdjęć. Pozdrawiam serdecznie
Mira"


P.S. (od Azylu)
To właśnie dwóch szczęściarzy spośród Młodzieży Azylowej, którzy znaleźli Opiekunkę :-))



FILEMON
01-09-2009


Witam, powstrzymywaliśmy się z napisaniem, żeby nie zapeszać. Kotek jest z nami już od ponad miesiąca i chyba już się przekonał, że to jest jego dom i nic mu tutaj nie grozi. Oficjalnie został nazwany Filemonem, acz w zależności od okoliczności jest nazywany Prosiaczkiem, Jaszczurem lub Królem Julianem (gdyż wygląda trochę jak prosiaczek, trochę jak lemur z Madagaskaru a ostatnio w związku z rośnięciem stałych zębów jak jaszczur). Jest dosyć wybredny jak na azylowego kotka, ale jak mu coś smakuje to wcina aż się uszy trzęsą. Sypia tu i ówdzie w bardzo malowniczych pozach, a odosobnienia i spokoju przed głaskaniem szuka w szafie ojca :)
Pozdrawiamy, Filemon i rodzina


NIEWIDOMY KOTEK
07-08-2009


Aktualizacja 25-08-2009:
Informujemy, że niewidomy kotek został zaadoptowany !
Wszystkie adopcje są dla nas radosne, ale w przypadku, gdy dom znajduje podopieczny, który wymaga szczególnej opieki, nie potrafimy ukryć wzruszenia.


TOLA

Witam serdecznie !
Zgodnie z obietnicą przesyłam zdjęcia koteczki. Moim zdaniem aklimatyzacja przebiega bardzo prawidłowo :-) Jeszcze raz dziękujemy i pozdrawiamy,
mama Iwona, córka Marysia, Kacper i Tola


JACEK i AGATKA
vel Maluchy

Jacek i Agatka (dawniej Maluchy, zdjęcia powyżej) znalazły dom ! :-)
Jak widać doskonale dogadują się z dorosłymi kotami p. Ingi :-)
Zdjęcia poniżej zrobiono w krótkich chwilach odpoczynku - w pozostałym czasie zajmują się zabawą, psotami i uciechami młodocianego wieku kociego ;-)


KLEO

Dnia 04.07.2009 roku mała kotka, teraz już Kleo, pierwszy raz przyjechała do nowego domu. początkowo była troszeczkę zestrachana, ale zaraz potem biegała po całym pokoju i bawiła się nowymi zabawkami. Kleo jest urocza, kochana i milutka. Od razu podbiła moje serce. Najszybciej przywiązała się do mojej córki, która nie oddałaby jej za żadne skarby. Je nad wyraz dużo i bezustannie szaleje po domu lekko ślizgajac się po podłodze. Stała się niezawodnym wykrtwaczem dziur w domu. Bardzo interesują ją wszelkie domowe kable, ale niestety są one verboten, czyli zabronione. Jest bardzo pojętnym kotkiem. Już pierwszego dnia nauczyła się załatwiać do kuwety, wystarczyło jej tylko raz pokazać co i jak i załapała. Pazurkami drapie dapaczkę, a nie meble za co jestem jej dozgonnie wdzięczna. Wprowadziła do domu spokój oraz ogromną dawkę energii i śmiechu. Psoci 24 godziny na dobę. Bardzo często mruczy i sama zachęca, prowokuje do zabawy. Jest kochanym kotkiem, z którym nikt nie ma ochoty się rozstawać. Warto też dodać, że przez ostatni tydzień urosła i zrobiła się odważniejsza.
Agnieszka Szymplińska z rodziną


MAŁE USZY

Podopieczny naszego Azylu czarno-biały kotek obecnie nazywany "Małe Uszy" znalazł już jaki¶ czas temu dom u Pana Michała Kamińskiego :-) Spieszymy o tym poinformować, gdyż materiały ze zdjęciem kotka były ostatnio rozpowszechniane.


ASTRID

20-06-2009:
"Dzień dobry,
Adoptowałam w lutym kotkę z azylu. Daliśmy jej imię - Astrid. Przesyłam jej zdjęcia. Kiedy zabierałam ją do siebie miała przepuklinę. Parę dni później zachorowała na koci katar. Poza tym była wtedy małym dzikuskiem. Dziś jest zdrowa, przeszła szczęsliwie operację. Oswojenie jej zajęło ok. 1,5 miesiąca, ale było warto. Dziś jest naszą kochaną przytulanką (moją i męża). Cudownie potrafi okazywać swoje uczucia. Jest wesołą i szczęśliwą kotką. Wniosła do naszego domu mnóstwo radości. Dziękuję !
Pozdrawiam,
Małgorzata Kożuchowska - Panek"


BRICO

10-06-2009:
"Niedzielnym rankiem, po uprzednim umówieniu się z panią Ireną, wyruszyliśmy po kota. Po przyjeździe na miejsce zobaczyliśmy kilka klatek wypełnionych piszczącą drobnicą. Serce się ścisnęło, ale wiedzieliśmy, że to jeszcze nie to. Mieliśmy rację - pani Irena mimochodem wspomniała o jeszcze jednej kruszynie, która siedziała już w biurze z braku miejsca w pomieszczeniach dla kociąt. Już wtedy oczywistym było, że w tej kruszynie się zakochamy. Brico trafił do nas z biegunką, z kulawą nóżką i ogromem nadziei w oczach. Dzisiaj, po trzech dniach, mogę stwierdzić z całą stanowczością, że jest okazem wyjątkowej inteligencji, wdzięku osobistego i kombinatorstwa. Bo jak nazwać inaczej zwierzaka, który nie widząc wcześniej kuwety od razu "złapał" o co w niej chodzi i do dziś nie zaliczył żadnej wpadki ? Pierwszej nocy usłyszał - nie będziesz spał w łóżku ! Wybij to sobie z głowy ! A już po dwóch minutach wdrapywał się na górę. I tak zostało. Mimo niewładnej łapki radzi sobie ze wszystkim wspaniale. I biega tak, że wpędziłby w kompleksy każdego kanapowego leniucha. Dziękuję za kocurka ślicznie. Brico, jak mniemam, dziękuje, że mógł pojechać do kochającego domu. Będziemy informować o jego postępach.
Pozdrawiamy,
Gaja, Misza i Brico"


KOTKI

Błyskawiczna adopcja, z przedwczoraj przywiezionych trojaczków, dwa już znalazły dom i właściciela. Powyżej zdjęcia maluchów w domu i komentarz Pana Łukasza:
"Witam !
Grafitowy jasny to śpioch i pieszczoch widać, za to jego czarny praktycznie braciszek to bardzo zwinny rozrabiak typowy. Jeszcze nie mają imion nadanych, ale na pewno się znajdzie jakieś pasujące do charakterów i postaw jednego i drugiego. Samodzielnie piją wodę i jedzą na razie suszki specjalne dla maluchów, co pani weterynarz nam poleciła w klinice. Z chodzeniem do kuwety trochę gorzej im idzie, ale mam nadzieję znajdę jakiś sposób, by je szybko nauczyć z niej korzystać. Chwilowo są odizolowane od psa i siedzą tylko w jednym pokoju, ale nie wydaje im się to przeszkadzać w zupełności i wydają się być bardzo szczęśliwe z dość dużej przestrzeni do biegania, chowania się, jedzenia i oczywiście spania.
Pozdrawiam !
Łukasz"


DOROSŁY KOT

Jak wcześniej pisaliśmy w dziale "Kącik Adopcyjny" ten piękny, dorosły kot został wyrzucony z domu przez nową partnerkę właściciela. Znalazł Panią z dobrym sercem która zabrała go do prawdziwego domu


BURA KOTECZKA


... została znaleziona w piwnicy. Poszukiwała wirtualnego opiekuna.
Koteczka znalazła Opiekunkę, nowy dom i duużo uczucia. Bardzo się cieszymy




KOCIAK


Spieszymy podzielić się radosną informacją, że w sobotę czarny 7- tygodniowy kociak, uratowany przez panów funkcjonariuszy z Oddziału Prewencji Policji w Piasecznie znalazł nowy dom i bardzo miłą Panią! Od razu dostał prezent - piękną obróżkę :-) Do adopcji została jeszcze siostrzyczka, zapraszamy.



MISZA


Witam,
Przesyłam zdjęcia Miszy - naszej kotki, którą wzięliśmy z Azylu w grudniu 2008. Ułożyłam je chronologicznie, od najwcześniejszych zdjęć kotki, do ostatnio zrobionych :) Pozdrawiamy serdecznie i mam nadzieję do rychłego zobaczenia.
Agnieszka i Dominik



NUTKA


Witam serdecznie,
w zeszłym roku przywiozłam do Kociego Azylu dary z akcji zbiórki dla bezdomnych zwierząt, którą sama organizowałam w Warszawie na osiedlu leśnym na Bemowie. Zostawiłam, co zebrałam ale nie wyszłam z pustymi rękoma :-) Adoptowałam śliczną, ok. 2-miesięczną koteczkę, trikolorkę. Odebrałam ja prosto ze wspaniałych dobrych rąk Pani Irenki. Chciałam poinformować, że koteczka ma się zdrowo i przesłać jej najaktualniejsze zdjęcia wraz z jej domowym kolegą :-) Kotki bardzo się polubiły i zaakceptowały. Kotka nazywa się Nutka. Pozdrawiam serdecznie i życzę samych sukcesów oraz Bożej opieki podczas noszenia pomocy bezdomnym czworonogom.
Magda z Warszawy



POLA


Witam !!
Przesyłam zdjęcia mojej kotki, adoptowanej z państwa Azylu na początku stycznia. Kotka nazywa się Pola. Jest miluśka, uwielbia głaskanie, przytulanie a także zabawy z moją 2 letnią córeczką. Kotka świetnie się zaklimatyzowała i doskonale dogadała z córką. Jest grzeczna, czyściutka i towarzyska. Cieszymy się bardzo z faktu, że stała się członkiem naszej rodziny.
Pozdrawiam,
Marysia



BUNIO


Dwa tygodnie temu, adoptowaliśmy ślicznego, wystraszonego rudaska. Ze względu na "bursztynowe" oczka nazwaliśmy go Bunio.
Bunio, chociaż nadal trochę nieufny, czuje się dobrze, chętnie się bawi i uwielbia kiedy go głaszczemy. Szybko znalazł swoją kuwetę, i bezpieczne miejsce do spania. Dziękujemy Pani Teresie, za przyjazne nastawienie i zainteresowanie losem Bunia.

Pozdrawiamy,
nowi "rodzice" Bunia



MRUNIA


Szanowni Państwo,
na początku września, podczas akcji adoptowania kotków w Realu na Jubilerskiej, przygarnęliśmy biało - rudą koteczkę. Ma się bardzo dobrze, szaleje i rozrabia, zaprzyjaźnia się z naszymi zwierzakami. W załączniku przesyłam kilka zdjęć Mruni, bo tak teraz się nazywa. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszelkiej pomyślności.
Z poważaniem,
Urszula


Aktualizacja - marzec 2009
Szanowni Państwo,
odzywam się ponownie, by opowiedzieć co nowego u Mruni. Miewa się świetnie, rozrabia aż miło - w zasadzie nie ma już miejsc, do których by nie zajrzała. "Zaprzyjaźniła" się z firankami, wspaniałymi, bo ciepłymi piecami kaflowymi. Uwielbia włazić do wszystkich pudeł, koszyków i toreb, jakie staną na jej drodze. Zaprzyjaźniła sie z Filemonem - naszym kocurem i Rupertem, wielce rasowym kundlem. Wspólnie się bawią i szaleją po domu. Dzięki niej Filemon, dorosły i stateczny, nieco odmłodniał i z chęcią uczestniczy w szaleńczych pościgach, zabawach i polowaniach. A czasem nawet pozwala się do siebie przytulić :). Przesyłam kilka aktualnych zdjeć Mruni i serdecznie pozdrawiam,
Urszula



BISZKOPT



Serdecznie pozdrawiam,
Marcin




RAMBUŚ I REKSIO
Szczeniaki adoptowane 26.07.2008 podczas akcji adopcyjnej w CH Arkadia

Aktualizacja - październik 2008:
Witam serdecznie,
po małych problemach Ramba z przednimi łapkami chłopaki rosną zdrowo jak na drożdżach i juz zaczynają spełniać swoje obowiązki - jak pilnowanie domu i nie wpuszczanie obcych, a wkrótce dostaną nowe budy...
Pozdrawiam,
Emilia

Aktualizacja - luty 2009:
Witam, Przesyłam aktualne fotki Rexa i Rambo do "dorzucenia" na stronę: "Rex i Rambo - już nie maluchy, choć to ich pierwsza zima, bronią obejścia jak prawdziwe lwy, aż trudno uwierzyć, że jeszcze w lipcu mieściły się w małym, zwykłym koszyczku ..."
Serdecznie pozdrawiam,
Emilia



TRUSIA


Witam,
Chciałabym napisać kilka słów o losie Trusi, którą adoptowaliśmy już prawie rok temu.
Z bardzo bojaźliwego kotka, który bał się niemal wszystkiego Trusia stała się niesamowicie miłym i towarzyskim zwierzakiem :) Prawie cały czas towarzyszy Nam w domu i śledzi na każdym kroku. Trusia lubi również dobrze zjeść... do jej ulubionych potraw należy wołowina i mleko :)
Dziękujemy za wspaniałego przyjaciela.
Hania & Pierre



KOTEK


Witam,
na początku września wzięłam od Was małego, 3 miesięcznego rudo-białego kocurka po przejściach - znaleziono go na Bemowie, wychudzonego (widać było żeberka), nieufnego i mimo Waszej wspaniałej opieki zestresowanego. Wraz z kotką - czarno-białą Betą, starszą od niego o miesiąc - zawładnęły nie tylko mieszkaniem, ale również i sercem. Zdrowe, wysterylizowane, mające osobne kuwety i dużo zabawek - myszy, przewróciły cały dom do góry nogami (wcale nie narzekam na to !).
Dziękuję za wspaniałego towarzysza
Joanna



KIZIA-MIZIA


Najmilsi,
Wreszcie mam chwilkę, żeby pokazać moją kochaną Kizię-Mizię, parę miesięcy po adopcji. Miała być Kropka (od rudej plamki koło noska), ale charakter Kociny spowodował samoistnie zmianę imienia. Moja Maleńka trafiła do mnie w końcu kwietnia z Arkadii. Była przestraszona, miała niezbyt ładne futerko, siedziała sobie smutna w klatce w kąciku, bo zdecydowanie większe zainteresowanie budziły słodkie małe kocięta buszujące obok. A ona miała już prawie rok i była po "za dorosła". Ale po prostu przykuła mój wzrok, a kiedy wzięłam ją na ręce, to po prostu było oczywiste, że musi pojechać ze mną do domu. Objęła mnie łapinkami za szyję i mocno wtuliła się mordką w mój policzek i nie chciała puścić...
Od początku była bardzo ufna, czyściutka i bardzo grzeczna. Ma mnóstwo zabawek, piękny drapak, poza tym poświęcam jej codzienne czas na zabawę, więc nie jest w żadnym razie kotkiem "demolującym". Ma swojego Pana Weterynarza i swoich zaprzyjaźnionych Dużych (moi rodzice, z wzajemnością, bardzo ją polubili), których zaakceptowała do tego stopnia, że – pod moją nieobecność – z Dużymi "na zastępstwie" również sypia J Mamy za sobą również pierwsze wspólne podróże, które znosiła bardzo, bardzo dzielnie. Polubiła choinkę, choć bombek trzeba było pilnować. Nadal się boimy tylko odkurzacza ;-). Obecnie Kizia jest piękną, dorosłą i puchatą Koteczką z zielonymi oczami i zestawem mruczanek - kołysanek na każdą okazję. Uwielbia się przytulać, być noszona na ręku, wykonywać masaż z akupunkturą, albo po prostu drzemać przyklejona do ramienia lub nogi. Gadułka z niej straszna, krzyczy na mnie jak wracam z pracy, że stanowczo za długo mnie nie było, pogania przy uzupełnianiu misek, opowiada swoje sny i marzenia, woła do towarzystwa i zabawy lub do wyciągania zabawek spod szafek i lodówki. Zaanektowała wszystkie parapety, ma na nich swoje kocyki i pieluszki. Chętnie zagląda do talerza, żeby sprawdzić czy Duża powinna się z nią podzielić. Jest troszkę grymaśna i bardzo wymagająca, jeśli chodzi o jedzenie. Dla wątróbki drobiowej dałaby się pokroić. Uwielbia lody i suchy chleb (miąższ) – być może to ostatnie jest jakimś wspomnieniem po okresie tułaczki i bezdomności. Ale teraz już wie, że nigdy więcej nie będzie odrzucona zmarznięta i głodna. Uważam za ogromny zaszczyt i szczęście, że tak cudowne Stworzenie zechciało mnie pokochać i trafiło pod mój dach.

Dziękuję, że znaleźliście ją dla mnie.
Kasia



SZOT


Szot to już nasz drugi kot przygarnięty z Azylu. Przy adopcji pierwszego Pani Irena namawiała na przygarnięcie dwóch naraz, ale nie daliśmy się namówić ... Efekt był taki, że po 1,5 roku pojechaliśmy do azylu po towarzysza dla Lufy :)
Dziękujemy Azylowi za wspaniałe zwierzaki !
Magda & Wojtek



KICIA


Dobry wieczór :)
Kicia wzięta dziś od razu znalazła kanapę i fotel - komputer jej nie zainteresował.
Pozdrawiam serdecznie,
Anna

Aktualizacja - grudzień 2008:
Kicia nazywa się teraz Pelasia, szybko się zaaklimatyzowała, chociaż ciągle ma opory przed wejściem na kolana, może to i dobrze ;) Miała trochę kłopotów z żołądkiem, dostała lekarstwa, teraz jest już znaczna poprawa. Pelaśka przesypia prawie cały dzień, a nocą zaczyna bal ;) Nie ma miejsca w mieszkaniu, gdzie by nie weszła, myszki - zabawki, pozostałość po jej poprzedniczkach, mają teraz pourywane uszy i ogony, Pelaśka myszce nie daruje... Jest to kotek gadatliwy, głównie, kiedy dopomina się o jedzenie, a dopomina się zawsze, kiedy tylko się obudzi, po prostu kocha jeść. Kilka nowszych zdjęć:


I jeszcze linki do dwóch filmików z Pelasią w roli głównej:
http://pl.youtube.com/watch?v=2cylWw8JdU4
http://pl.youtube.com/watch?v=Fb1WxPEJMrY

Pozdrawiamy serdecznie i składamy najlepsze życzenia Wesołych Świąt dla Pani Ireny, Personelu i wszystkich podopiecznych Azylu,
Anna z Pelasią



POLA


Witamy,
przesyłamy zdjęcia Terakoty, która teraz nazywa się Pola. Pola jest z nami od września. Adoptowaliśmy ją podczas jednej z akcji w Arkadii. Kotka miewa się dobrze, chociaż ostatnio straciła towarzysza (też na zdjęciach). Myślimy już o przywiezieniu dla niej nowego kolegi :) Pola była bardzo chudziutka ale teraz jest już całkiem sporym kotkiem, jest bardzo miła i głośno mruczy jak już uda namówić się ją do wskoczenia na kolana :). Jest bardzo grzeczna - nic nie niszczy pomimo że jest młodym i energicznym kotkiem.
Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego najlepszego, całej załodze oraz wszystkim podopiecznym Kociego Azylu (który napewno jeszcze nieraz odwiedzimy).
Natalia i Maciek.



RAMZES i GAGA

Dzień dobry :),
chciałam poinformować Państwa, że adoptowane przeze mnie kotki czują się dobrze. W sobotę zagościły u nas mały czarny kocurek(2 miesiące - nazywa się Ramzes) oraz szaro-bura pręgowana koteczka (4 miesiące - nazywa się Gaga). Mamy już kotka czarnego który nazywa się Admirał i ma dwa lata, ucieszył się nawet z towarzystwa - jest bardzo zabawowym kotkiem - chociaż jest wykastrowany nie stracil werwy :) Razem biegają i się bawią, nie będzie mu już tak smutno jak wychodzimy z domu, jest bardzo uczuciowym i delikatnym kotem. Mamy go z lasu, z Borów Tucholskich, mógłby tam nie przetrwać zimy, ale na szczęście udało nam się go wyleczyć i teraz jest okazem zdrowia. Koteczki maja apetyty, Ramzes po dwóch obsikaniach kocyka nauczył się korzystać z kuwety i już nie jest to dla niego problem. Gaga niestety jeszcze nie daje się nam dotknąć, ale z kotkami dużo się bawi - może potrzebuje więcej czasu, żeby nam zaufać.
Następnym razem prześlę kilka zdjęć koteczków, dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam, życzę dużo siły i wiary, że będzie lepiej :), pozdrawiam,
Luiza

Aktualizacja - październik 2008:
Witam ponownie :),
Admirał cały czas uczy Gagę i Ramzesa dobrych manier bo jest takim nostalgicznym kotkiem z zasadami - nie ma w nim żadnej agresji, za to jest mnóstwo chęci do zabawy co nas bardzo cieszy i to, że tak się przyjaźnią bez względu na płeć. Kiedy Gaga nawołuje Admirała on zawsze spieszy jej z pomocą i odwrotnie. Kiedy ona woła, on przybiega a Ramzes jest kolegą ich wszystkich i potrafią razem się bawić biegąjac wszędzie. Ramzes ssie mi ucho w nocy, pewnie jeszcze by chciał z mamą pobyć ale staramy mu się to jakoś wynagrodzić :) Staramy się namawiać swoich znajomych, żeby zaadoptowali kotki ale w większości przypadków już mają swój zwierzyniec, albo tak naprawdę się nie nadają do tego, żeby posiadać zwierzątko. Mam nadzieję że wszystkie kotki znajdą dom, ale wiadomo jak to wygląda w rzeczywistości. Dokarmiamy kotki piwniczne; mają tutaj na podwórku spory wybieg i na szczęście dużo osób o nie dba. Na zimę mają otwarte okienko i jakoś dają radę.
Przesyłamy kilka zdjęć, niektóre były robione jeszcze w lecie - mamy siatki w oknach, żeby kotki mogły swobodnie się poruszać i nie zrobić sobie przy tym krzywdy. Teraz okna są już pozamykane, ale na parapetach mają legowiska i jak tylko chcą popatrzeć to to robią. Sa bardzo kochanymi kiciusiami i mądrymi. Dziękuję za możliwość zaopiekowania się nimi i Admirał też dziękuje, bo ma wreszcie kompanów do zabawy i nie siedzi sam kiedy nas nie ma.
Pozdrawiamy i życzymy, by zjawiło się dużo dobrych ludzi, którzy będą na tyle odpowiedzialni, by zrozumieć potrzeby zwierząt i to, że są one bezinteresownie dobre i że kochają mimo wszystko.
Luiza i Janek




FIGA
Kotka adoptowana 23.09.2008 podczas akcji adopcyjne w CH Arkadia

Witam !
Chcemy przekazać pozdrowienia od Figi - czarnej pieszczochy, adoptowanej 23 września 2008 r. Jest cudowną i nadzwyczaj grzeczną kociczką. Całą rodziną nie możemy się nadziwić gdzie się takie przytulaśne i ufne do wszystkich uchowało ? Ma przecież niemal 2 lata i była już mamą. Bardzo lubi przesiadywać na kolanach i śpi z nami w łóżku. Obecnie jest na etapie odkrywania coraz to nowych miejsc do spania w ciągu dnia: na krześle, na parapecie, na łóżku, na dywanie, na swetrze. Specjalnie dla niej kupiony kocyk skrzętnie omija. Lubi bawić się szmacianą myszką a skarpetka z kocimiętką może nie istnieć. Zawsze nas wita w progu gdy wracamy do domu. Apetyt też dopisuje choć już ma swoje preferencje. Ogromnie dziękujemy za naszą Figę.
Pozdrawiamy,
Barbara i Marek



JOKER


Witam !
Chciałabym bardzo podziękować za uroczego 4-miesięcznego kota, którego wzięłam z Państwa azylu trzy tygodnie temu, czwartego września 2008. Kotek jest czarny (z białą łatką pod szyją i białą łatką na brzuchu w kształcie uśmiechu), co przydaje mu z jednej strony elegancji, z drugiej figlarności. Nazwałam go Joker, na cześć poruszającej kreacji Śp. Heath’a Ledgera w filmie „Mroczny rycerz”. Joker jest nie tylko pełen wdzięku, ale i odznacza się niezwykle przyjacielskim usposobieniem. Gdy go po raz pierwszy zobaczyłam, siedział sam jeden w klatce. Był nieśmiały i nie reklamował się żywo, jak inne koty w sąsiednich klatkach. Mimo to zwrócił moją uwagę. Pierwszego dnia, po przeprowadzce do mnie, biegał po mieszkaniu i mruczał, praktycznie bez przerwy, aż się bałam, że wyczerpie limit na resztę życia. Uwielbia się bawić (zwłaszcza myszami czarnego koloru), ale czarny kolor lubi do tego stopnia, że gdy pogubi myszy, poluje na koniuszek własnego ogona! Lubi też zabawę w chowanego. Ma wygodne legowisko w najlepszej, centralnej części mieszkania, skąd bacznie obserwuje każdy mój ruch, jednak w nocy, woli spać obok mnie na poduszce, pomrukując aż do zaśnięcia. Nie odstępuje mnie na krok. Gdy piszę na komputerze, leży mi na kolanach, razem ze mną ogląda telewizję, słucha muzyki a nawet wskakuje do umywalki rano. Nigdy wcześniej nie miałam kota, i nie spodziewałam się, że może on się okazać tak wiernym towarzyszem.
Pozdrawiam,
Karina



KLEOSIA


Witam serdecznie,
mieliśmy z mężem przyjemność adoptować w zeszłą niedzielę czarno-białą kotkę (w ramach imprezy w PKiN). Chcieliśmy Państwu serdecznie podziękować za tę możliwość. Kleosia jest wspaniałym kotkiem - czystym (zawsze załatwia swoje kocie sprawy do kuwety), radosnym, przymilnym i psotnym (jak na zdrowego koteczka przystało). Myślę, że czuje się u nas dobrze, więc mogą być Państwo spokojni. Z początku mieliśmy problemy z jedzeniem bo nasza pupilka nie chciała nic jeść ale po wizycie u weterynarza okazało się, że była trochę podziębiona i po podaniu odpowiednich leków wrócił jej apetyt. Jeszcze raz dziekujemy za naszą nową przyjaciółkę.
Serdecznie pozdrawiamy,
Aleksandra i Marcin



ZOŚKA


Witamy,
Miło nam zakomunikować, że zaadoptowana Koteczka, miewa się doskonale... Choć nie powinniśmy mówić bezosobowo o czarnej młodej damie - Zośce. Dla potwierdzenia przesyłamy zdjęcia naszej damy oraz portret rodzinny z jej chłopakiem - dużym acz nad wyraz spokojnym Księciem Albertem :-)
Bardzo dziękujemy za pomoc, pozdrawiamy ciepło,
Karolina i Piotr



Więcej (dużo więcej) zdjęć i opowieści o kociakach,
którym poszczęściło się znaleźć swój nowy dom,
możecie zobaczyć tutaj.



AKTUALNOŚCI ][ KĄCIK ADOPCYJNY ][ ZWIERZAKI ADOPTOWANE ][ AZYL ][ MIESZKAŃCY AZYLU ][ PANI IRENA I PRZYJACIELE ][ FUNDACJA ŚW FRANCISZKA ]
POTRZEBNA POMOC ][ GALERIA ZDJĘĆ ][ PODZIĘKOWANIA ][ ZGUBIONO - ZNALEZIONO ][ WIRTUALNE ADOPCJE ][ KONTAKT ]

Fundacja Św. Franciszka "Pomóż zwierzętom - naszym małym braciom"
Numer konta bankowego:
38 10600076 00004048 30197758
z dopiskiem: "Darowizna na rzecz fundacji"

   

(c) 2000-2002 Kasia Piwowarska, Ola Michnowicz
Kontynuacja od 2005 Wojtek Kubat,Inga Jaroszuk, Aretuza, Ania Straszewska